Domownicy :)

Witajcie 😊
Dom to nie tylko ściany, meble , sprzęty i ludzie. To również nasi mali przyjaciele czyli zwierzęta.
Ja mogę śmiało napisać że jestem dumną posiadaczką trzech Kotełków 😀
Przyznać muszę szczerze że od dziecka uwielbiałam wszystkie formy życia ale najbardziej kochałam psy. Skąd więc koty w moim życiu?
Kiedy mój ostatni psi przyjaciel odszedł, długo nie mogłam się pozbierać po stracie. Wtedy postanowiłam że zaadoptuję kolejną bidę i dam mu dom. No i pewnie bym tak zrobiła gdybym miała kilkanaście lat mniej. Niestety zdrowie, lokalizacja w jakiej mieszkam, i Mąż szybko zweryfikowały moje zapędy adopcyjne. Uzgodniliśmy że pies odpada 😔
Postanowiłam zatem wziąć małego kotka. Nie znałam ich wcześniej tak na prawdę i przyznam że nie lubiłam za bardzo.
W internecie jest cała masa ludzi szukająca domów dla zwierzolków. Tych porzuconych, po przejściach, okaleczonych, chorych... i właśnie z takimi ludźmi udało mi się skontaktować. Upatrzyłam sobie małego ślicznego rudzielca 💙 i gdy już Go "wirtualnie" pokochałam, okazało się że kotek jest zarezerwowany. Cóż było robić, szukałam dalej. I znalazłam 😁 Małą, jednooką bidę.
Zadzwoniłam, umówiliśmy się na wizytę, pojechaliśmy i....wróciliśmy do domu już z dwupakiem 😀 Okazało się bowiem że Pani od mojego "jednooczka" i Pani od "rudaska" upatrzonego wcześniej to super dziewczyny z jednej fundacji pomagającej kotkom. Od słowa do słowa ugadały że jak wezmę obu chłopców to są moi.
Cóż było robić zabraliśmy obie biedy do domu i mogę śmiało napisać że to była najlepsza decyzja.
Było to 16grudnia 2009r.
Maluchy zagościły w Naszym domu i sercach. Wiadomo, małe zwierzątko to cała masa obowiązków ale i przyjemności. Uwielbiałam patrzeć na "Rudiego"i "Piratka" jak szaleją, jak śpią przytuleni czy jak w tym samym czasie muszą akurat obaj korzystać z kuwety 💙
Tak więc można śmiało powiedzieć że i chłopcy pokochali się nawzajem i w Naszych sercach zajęli szczególne miejsce. Niestety, jak wiadomo kotki były po przejściach i w lutym "Rudi" przegrał walkę o życie. "Pirat" został sam 😔 i nagle z małego, rozbawionego koteczka stał się smutnym, osamotnionym kotem. Chodził, szukał przyjaciela i płakał. Myślałam że tego nie zniosę. W końcu to był mój mały kotek który odszedł i po nim rozpaczałam a nie myślałam za wiele o uczuciach "Piratka". Czas było się otrząsnąć.
Wcześniej informowałam dziewczyny z fundacji że Rudi odszedł, dlatego po kilku dniach zadzwoniłam i poprosiłam o znalezienie nowego przyjaciela dla Piratka. Niestety czy stety nie było żadnych kotków w jego wieku (4mce). Dziewczyny jednak nie zostawiły Nas samych i znalazły rudą "dziewczynę".
Piękna, rudo-biała dziewczyna z orzechowymi oczami, zasyfionymi uszami i po ciężkich perypetiach życiowych. 
O ile z chłopakami było prosto, trzeba było tylko dać im jeść, pić i nauczyć korzystania z kuwety to z Karotką sprawa była dużo trudniejsza.
Wieczorem przywieźliśmy ją do domu a rano okazało się że "koty" nie ma... Szukałam, wołałam, no przepadła. Znalazłam ją wciśniętą pod wanną i tak wystraszoną że aż ja się zaczęłam bać czy aby dobrze zrobiłam że ją wzięłam. Tysiące pytań: czy dam radę jej pomóc? Co z Piratkiem, który tęsknił za przyjacielem a kota nie pozwalała do siebie podchodzić? Po kilku godzinach Karotka wyszła nieśmiało spod wanny i rozsadowiła się na kanapie. Pomyślałam - no to z górki 😀 Taaa, jasne, nigdy nie jest tak prosto.
Kota co prawda spędzała czas na kanapie ale nie pozwalała dochodzić do Siebie Piratkowi ani nie schodziła do toalety czy na jedzenie. Cóż było robić? Przez dwa tygodnie kuweta stała na kanapie, przynosiłam miski pod pyszczek i powoli, bardzo powoli Kota zaczęła się otwierać... Do dziś pamiętam radość gdy pierwszy raz pozwoliła Piratkowi położyć się koło siebie 😍
Ech, długo mogłabym opisywać tysiące sytuacji, kiedy ich zachowanie łapało za serce i człowiek miał ochotę je tulić i nie wypuszczać z ramion. Wiem jak to brzmi ale moje koty są wyjątkowe.
Każdy mówi że koty przywiązują się do miejsca. Nic bardziej mylnego 😁 Koty kochają ludzi (przynajmniej moje), tęsknią (moje witają mnie w progu gdy wracam ze sklepu) i przede wszystkim uczą pokory i szacunku dla zwierząt.

Oto moja gromadka 😊💗💗
                                                       
                                                                       Tycjan 💙💙

                                            

                                                                 Pirat 💜💜


                                                            
                                                         Karotka 💚💚









Mimo kłaków szwędających się po całym mieszkaniu, nocnych rozmów mojej trójcy i wielu innych powodów do wkurzenia, nadal uważam że adopcja tych maluchów to była najlepsza decyzja w życiu 😊






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. Jest to znak, że ktoś mnie czyta :D

AVON - SUKCES FIRMY GWARANTUJE ŚWIETNA KONSULTANTKA

Dzień dobry 😊  Jak wszystkim wiadomo, jest na polskim rynku kilka firm kosmetycznych, działających w systemie sprzedaży bezpośredniej. Ta...

Copyright © 2014 Testowanie z Marieną , Blogger