BY VOLANTE - CZYLI MARZENA NA DETOKSIE

BY VOLANTE - CZYLI MARZENA NA DETOKSIE

Dzień dobry moi drodzy 😊

Przychodzi taki czas w życiu człowieka, że postanawia wprowadzić zmiany, mniejsze lub większe ale zawsze to coś nowego.
Ponieważ jestem w wieku lekko zaawansowanym, zaczynają mnie dotykać problemy zdrowotne, głównie metaboliczne. Zła dieta, brak ruchu i wiele innych zaniedbań sprawiło, że lekkawo się spasłam, zapuściłam i stąd wszystkie problemy. Cóż, nie jest łatwo przyznać się przed samą sobą, że czas się wziąć za siebie bo inaczej będzie co raz gorzej...
Wizyta u lekarza, badania , no i się okazuje, że koniecznie trzeba brać leki na to, na tamto i jeszcze inno.
Na szczęście wielu problemów można się pozbyć nie łykając całego stada prochów, bądź wspomóc działanie tychże tablet.
Jednym z zaburzeń, których można się pozbyć w sposób naturalny to - zaburzenia przemiany materii. Nie będę się wdawać w medyczną polemikę bo nie jestem lekarzem, jednak wiem, że mając "zły cholesterol" na poziomie 300, trzeba już coś z tym zrobić. Co prawda od stycznia zrzuciłam 8 kilosków, (co widać po wynikach bo złego miałam 600!), zmieniłam troszkę dietę i mam więcej ruchu, jednak szukałam sposobu na szybszą pomoc mojemu umęczonemu organizmowi... i znalazłam.
 Ponieważ nie chciałam łykać dodatkowych prochów suplementujących, znalazłam dla mnie idealne rozwiązanie , BY VOLANTE, saszetki zawierające w swym składzie jedynie naturalne składniki: hiszpańską oliwę z oliwek, ekologiczny sok z cytryny i lecytynę sojową. Jak widzicie, żadnych sztucznych "pomagaczy"
Opakowanie zawiera 21 saszetek, więc kuracja przeznaczona jest na pełne 3 tygodnie.
Pojedyncza saszetka ma pojemność 10ml i zawiera ilość składników, wystarczającą dla dziennego  zaspokojenia potrzeb organizmu.
Produkt należy przyjmować regularnie przez 3 tygodnie, pół godziny przed planowanym posiłkiem.

No dobrze, opis, zdjęcia ok ale co dała mi ta kuracja? Oj dała, dała i to dużo...
Pierwszy zauważalny efekt to lepsze trawienie i spalanie, tego Wam nie zademonstruję, musicie mi wierzyć na słowo, kolejny dowód na działanie specyfiku to spadek wagi, niby niewielki ale jest, w końcu przebrnęłam przez magiczne 76 kilo (stałam tak chyba ze 3 miesiące i ani w górę ani w dół).
Jest jeszcze jedna zaleta używania By Volante, zauważyłam poprawę wyglądu skóry, włosów i paznokci, nie jest to jakaś zmiana "łał", ale delikatną poprawę zauważyłam.
Szczerze, jestem bardzo zadowolona z efektów, i mogę polecić każdemu ten rodzaj suplementacji. Jednak należy pamiętać, że sama suplementacja nie jest idealnym rozwiązaniem, należy ją połączyć z ruchem, odpowiednią dietą i wtedy możemy dopiero dostrzec zadowalające efekty.

Dodatkowym prezentem jaki otrzymałam jest aromatyczna oliwa Premium Extra Virgin w saszetkach.
 Pamiętajcie, że dzięki używaniu zdrowych, ekologicznych dodatków do naszych dań, nabierają one nie tylko cudownego smaku i aromatu, ale co najważniejsze wspomagają nasz organizm w prawidłowym działaniu i oczywiście wychodzi to nam na zdrowie.
 Dzięki idealnie dopasowanej oliwie, najzwyklejsza sałatka Caprese staje się rajem dla podniebienia.


Moi drodzy, jeśli i Wy macie ochotę wspomóc swój organizm lub sprawić by "lepiej działał", zapraszam Was na stronkę producenta i zapoznanie się z oferowanymi produktami. Dla mnie osobiście, detoks By Volante, to pewnego rodzaju przełom w diecie, i przyznam, że ta forma ingerencji bardzo mi pasuje. Prosty sposób dostarczenia naturalnych składników potrzebnych do normalnego funkcjonowania.

BOTAME- RÓŻANA PRZYJEMNOŚĆ I REGENERACJA

BOTAME- RÓŻANA PRZYJEMNOŚĆ I REGENERACJA

Dzień dobry 😊

Hydrolaty to naturalne wody kwiatowe lub roślinne, powstają w procesie tworzenia wód perfumowanych. Jest to tzw. odpad poprodukcyjny, który do niedawna był uważany za bezwartościowy w kosmetologii, dziś na szczęście coraz częściej po niego sięgamy.
Hydrolaty są delikatniejsze od olejków zapachowych i mają zbliżone ph do naturalnego, dzięki zawartości substancji roślinnych świetnie nawilżają i pielęgnują skórę.
Kupując taki kosmetyk należy zwrócić uwagę na właściwości, dla mnie idealnym okazał się hydrolat z róży stulistnej firmy BOTAME FACE. 
Jest to tzw. woda różana, która idealnie nawadnia i pielęgnuje skórę suchą i wrażliwą ( również naczynkową).
Kosmetyk zamknięty w plastikowej buteleczce ze spryskiwaczem (dzięki któremu łatwo się nanosi), o pojemności 100ml, posiada piękny, delikatny, różany zapach.
Szybko się wchłania, przynosząc natychmiastową ulgę 💙
Woda różana otrzymywana jest z kwiatów zbieranych przed ich pełnym otwarciem. Olejek różany jest cennym składnikiem perfum. Powszechnie wykorzystywany w aromaterapii, gdzie harmonizuje umysł, przynosi ulgę, wzmacnia pewność siebie i działa afrodyzująco.
Woda różana doskonale sprawdza się jako oczyszczający i tonizujący lotion. Działa stymulująco, tonizuje i równoważy skórę. Jest doskonałym dodatkiem do kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji cery dojrzałej i wrażliwej.
W składzie kosmetyku z oczywistych powodów nie znajdziemy żadnych szkodliwych substancji, jest to kosmetyk w 100% naturalny.
Zastosowanie jest dziecinnie proste a dające dobre rezultaty. Hydrolat można śmiało używać jako mgiełkę, nanosząc bezpośrednio na twarz lub ciało, można też używać go jako tonik. Bardo dobrze działa na podkrążone oczęta, wystarczy nanieść kosmetyk na waciki, położyć na powieki i znikają wszelkie oznaki zmęczenia.

Kolejnym kosmetykiem na który według mnie warto zwrócić uwagę, jest krem do rąk "winogrono", oczywiście firmy Botame
 Krem zamknięty w tubce o pojemności 50ml, o aksamitnej wręcz konsystencji i cudownym zapachu świeżych winogron( mam nadzieję, że kiedyś wejdzie opcja przekazywania zapachu przez internet).
Krem jest lekko tłusty, jednak bardzo dobrze się wchłania. Moim zdaniem należy odczekać kilka minut i dać mu czas do całkowitego wchłonięcia w skórę, dzięki temu daje najlepsze rezultaty. Nie należy przesadzać z ilością aplikowanego kosmetyku, niewielka kropelka zapewni nam doskonałe rezultaty.

Jak wiecie, zarówno w pracy, jak i w domu, używam dość dużo środków do sprzątania, dlatego skóra moich dłoni często pozostawia wiele do życzenia. Przeważnie miałam zniszczone, przesuszone dłonie, co po pierwsze jest niezdrowe, po wtóre bardzo nieestetyczne.
Aktualnie, dzięki regularnemu stosowaniu kremu Botame, skóra na dłoniach stała się mięciutka, gładka, pięknie odżywiona, no i ten zapach... jest cudowny, dosłownie jak bym nałożyła na dłonie maseczkę ze świeżo wyciśniętych winogron, coś pięknego.
Mając taki kosmetyk pod ręką, mogę dalej oddawać się swojemu hobby - czyli testować różnego rodzaju produkty, bez obawy, że będę się wstydziła podać komuś dłoń na przywitanie.

Moi drodzy, te i inne kosmetyki firmy Botame dostępne są w każdej aptece DOZ.
Kremy do twarzy i ciała, peelingi, hydrolaty, szampony... tylko z naturalnych, idealnie dobranych składników. Jeśli wszystkie pachną i działają tak dobrze jak te, które Wam przedstawiłam, to śmiało mogę powiedzieć, że jest to marka, godna polecenia.

Wszelkie nowinki, nowości i aktualności możecie poczytać również na FB, profil firmowy wygląda bardzo zachęcająco 💗 


KIEHL ŻEGARSKI - PŁYN DO ZADAŃ SPECJALNYCH I NIE TYLKO

KIEHL ŻEGARSKI - PŁYN DO ZADAŃ SPECJALNYCH I NIE TYLKO

Witajcie 😊

Powrót z urlopu do pracy przeważnie bywa ciężki, jesteśmy rozleniwieni, żyjemy jeszcze wakacyjnymi wspomnieniami, jednak trzeba się wziąć w garść i zająć się obowiązkami zawodowymi. W moim przypadku jest troszkę inaczej, powrót po urlopie wiąże się z wielkim sprzątaniem kuchni a wieć okazją do przetestowania kolejnych produktów.
Tym razem weźmiemy na tapetę firmę KIEHL& ŻEGARSKI.
Dzięki uprzejmości firmy mogłam przetestować płyn Grasset plus, przeznaczony do kuchni.
Alkaliczny, szybko działający środek do mycia kuchni przeznaczony do usuwania tłuszczu, oleju i białka pochodzenia roślinnego i zwierzęcego. Intensywne działanie czyszczące produktu zostało osiągnięte poprzez zastosowanie specjalnej synergicznej kombinacji tenzydów. Grasset-plus można stosować z zimną i z ciepłą wodą. Chroni przed korozją. Produkt zawiera wyłącznie składniki dopuszczone do czyszczenia w obszarze spożywczym.

Jak wiecie, pracuję w szpitalu i w kuchni muszę mieć czyściutko w każdym możliwym miejscu. Zlewozmywak, wypażarka, blaty, szafki to miejsca z którymi ma styczność żywność lub talerze, a wiadomo, że  higiena to podstawa. Brudne naczynia bądź sprzęty, mogą bardzo źle wpłynąć na zdrowie pacjentów, dlatego jest bardzo mocny nacisk kładziony na czystość.
Dlatego właśnie testy płynu w tym miejscu... Sami możecie ocenić efekty...





Wiadomo, że brudny zlewozmywak to siedlisko bakterii, również wygląd nie zaprasza do korzystania. Co innego, jeśli skorzystamy z dobroczynnego działania środka Kiehl&Żegarski. Znikają wszelkie tłuste plamy i zabrudzenia, osad z herbaty czy innych zanieczyszczeń.  Nawet zwykłe ale dość uciążliwe plamy zaschniętej wody, znikają w mgnieniu oka. Teraz mogę wsadzić tu talerze do mycia, gdyż mam pewność że zlewozmywak jest czysty a tym samym bezpieczny.
Po umyciu talerzy, musimy je wyparzyć, o ile wewnątrz czyszczeniem zajmuje się odpowiedni człowiek, o tyle na zewnątrz o czystość i ładny wygląd muszę zadbać sama...A oto efekty czyszczenia wypażarki testowanym środkiem.



Czyste, lśniące jak lustro urządzenia, swoim wyglądem zapewnia, że możemy bezpiecznie wypażać w nim talerze, a następnie serwować na nich posiłki, bez obawy, że znajdzie się na nich jakiś brud bądź nieproszona bakteryja.
Blaty, szafki, wszelkiego rodzaju urządzenia znajdujące się w szpitalnej kuchni, z powodzeniem można myć przy użyciu środka Grasset Plus (przed pierwszym użyciem należy sprawdzić w niewidocznym miejscu odporność materiału na działanie produktu).
Środek świetnie nadaje się do mycia wszelkiego rodzaju powierzchni, ścian, płytek, podłóg, urządzeń aluminiowych, tak na prawdę można czyścić wszelkie powierzchnie (po sprawdzeniu). W zależności od stopnia zabrudzenia możemy stosować produkt rozcieńczony bądź nierozcieńczony.
Używając środka do powierzchni mających styczność z żywnością, należy dokładnie przemyć czyszczoną powierzchnię ciepłą wodą.

Podsumowując: używanie profesjonalnych środków czyszczących daje nam pewność, że czyszczone powierzchnie nabiorą pięknego wyglądu, będą bezpieczne i ładnie się prezentują. Dodatkowym atutem w przypadku tego płynu jest długotrwały, ładny, delikatny zapach.
Kiedyś preparaty profesjonalne były niedostępne dla zwykłych śmiertelników, jedynie firmy sprzątające mogły cieszyć się z ich używania. Aktualnie, firmy produkujące takie środki, wychodzą Nam naprzeciw, dzięki czemu skraca się czas sprzątania a efekty utrzymują się dłużej.

Stanowczo polecam produkt firmy Kiehl & Żegarski, z uwagi na super efekty osiągnięte dzięki zastosowaniu płynu Grasset Plus.



KOSMETYKI OD NATURY - CZY MOŻNA POZBYĆ SIĘ PROBLEMU ZE SKÓRĄ PRZY UŻYCIU KOSMETYKÓW NATURALNYCH?

KOSMETYKI OD NATURY - CZY MOŻNA POZBYĆ SIĘ PROBLEMU ZE SKÓRĄ PRZY UŻYCIU KOSMETYKÓW NATURALNYCH?

Witajcie 😊

O moich "ukochanych" naczynkach pisałam już kila razy, jednak temat wraca jak bumerang. Jak wiadomo, do testów produktu trzeba się dobrze "przygotować", więc przed testowaniem kremu na naczynka odstawić wszelkie kosmetyki, które do tej pory stosowaliśmy. Tak też czynię za każdym razem, bo jak inaczej sprawdzić działanie nowego kosmetyku.
Dziś chciałabym Wam przedstawić zupełnie nieznaną mi do tej pory markę, mianowicie Nobilis Tilia i krem do cery naczynkowej.
 Wklejam Wam skład abyście mogli się z nim zapoznać. Nie zawiera żadnych szkodliwych substancji, jedynie składniki pochodzenia naturalnego.
Aqua (woda zdemineralizowana), Butyrospermum Parkii Butter (masło organiczne w bio-jakości, tłuszcz roślinny), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej migdałowy), Tilia Cordata Flower Water (hydrolat), Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate (naturalny emulgator na bazie gliceryny, glukozy i olejów roślinnych), Glycerin (środek nawilżający), Aesculus Hippocastanum Seed Extract (ekstrakt z kasztanowca), Alcohol (rozpuszczalnik), Cetyl Alcohol (stabilizator alkoholu tłuszczowego na bazie olejów roślinnych), Stearic Acid (kwas stearynowy, zagęszczacz), Citrus Grandis Seed Extract (ekstrakt z pestek winogron), Polygonum Fagopyrum Seed Extract (wyciąg z gryki), Phenethyl Alcohol (naturalny składnik zapachowy), Citrus Reticulata Fruit Extract (ekstrakt z owoców mandarynki), Citrus Aurantium Amara Fruit Extract (ekstrakt z owoców gorzkich pomarańczy), Citrus Sinensis Peel Extract (ekstrakt ze skórki słodkiej pomarańczy), Cera Alba (wosk pszczeli), Citrus Grandis Peel Oil (olejek z grejpfruta), Cupressus Sempervirens Leaf Oil (olejek z wiecznie zielonego cyprysu), Equisetum Arvense Extract (ekstrakt ze skrzypu), Panthenol (D-Panthenol, składnik nawilżający), Tocopheryl Acetate (stabilizowana witamina E, przeciwutleniacz), Retinyl Palmitate (stabilizowana witamina A, przeciwutleniacz), Sodium Stearoyl Lactylate (naturalny ko-emulgator), Xanthan Gum (naturalny polisacharyd, zagęszczacz), Helichrysum Italicum Flower Oil (olejek z włoskiej truskawki), Pelargonium Graveolens Oil (olejek z pelargonii), Anthemis Nobilis Flower Oil (olejek z rzymskich kwiatów rumianku), Ascorbic Acid (witamina C, przeciwutleniacz), Citric Acid (kwas cytrynowy, regulator pH), Lactic Acid (kwas mlekowy, regulator pH), Limonen*, Linalool*, Geraniol*, Citronellol*.
*- z naturalnych olejków eterycznych.
 Krem zamknięty jest w plastikowym pudełku o pojemności 50ml, zaopatrzone w pompkę opakowanie idealnie odmierza ilość kosmetyku potrzebną do jednorazowego użycia.
Tak właśnie wygląda wyciśnięty kosmetyk, ilość wystarczająca do użycia. Krem o delikatnej, aksamitnej konsystencji. Bardzo dobrze się wsmarowuje, dość szybko wchłania, nie pozostawiając na skórze tłustego filmu. Nie zapycha porów, dzięki czemu skóra oddycha.
Zawarte w kremie składniki mają dobroczynne działanie i pomagają w wielu problemach.
Krem doskonale nawilża skórę, łagodzi zaczerwienienia, oczyszcza ale co dla mnie najważniejsze, ma bardzo pozytywny wpływ na naczynka krwionośne.
Escyna, rutyna, hesperydyny i narynginy, stabilizują ściany naczyń krwionośnych i zapobiegają ich pęknięciom. Zwiększają również wytrzymałość i elastyczność żył.
Krem zawiera między innymi witaminki A, C i E, dzięki czemu skutecznie zabezpiecza naszą skórę przed wpływem szkodliwych czynników zewnętrznych. Dzięki takiej barierze, zyskujemy pewność, że żadne zanieczyszczenia nie mają prawa uszkadzać naszej cery.
Krem ma delikatny, ziołowy aromat.

No dobrze tyle wiadomości informacyjnych a teraz chciałabym Wam pokazać efekty działania kremu. Po odstawieniu wszelkich innych kosmetyków, moje "nurty rzeczne" zawsze wracają, czasem ze zdwojoną siłą... Wpływa na to wiele czynników, dlatego staram się działać zarówno od wewnątrz jak i zewnątrz. Uszczelnienie naczynek krwionośnych to nie jest łatwa sprawa ale dzięki takim kosmetykom jak opisywany krem, mam możliwość wspomóc skórę.

Tak wygląda moja skóra nie potraktowana żadnymi kosmetykami....
A tak po dwóch tygodniach stosowania kremu ...
Już po kilku dniach widać bardzo ładne efekty stosowania kremu. Naczynka stały się dużo mniej widoczne, ładnie obkurczone i bez nowych wylewów. Skóra miękka, aksamitna, świetnie nawilżona, bardzo delikatna w dotyku.
Krem dzięki temu, że szybko i dobrze się wchłania, może być stosowany pod makijaż, nie koliduje z innymi kosmetykami.
Najlepsze efekty, jak zwykle osiągniemy stosując krem regularnie, ale tego Wam tłumaczyć nie muszę.

Kochani, produkty marki Nobilis Tilia możecie poznać i zamówić na stronie Kosmetyki od Natury, firma zajmuje się dystrybucją również świetnej marki Solange Laboratories. O tych kremach pisałam jakiś czas temu.
Cóż, nie pozostało mi nic innego jak zaprosić Was na zakupy, wśród dziesiątek kosmetyków z pewnością każdy znajdzie coś dla Siebie.
Jeżeli chcecie być na bieżąco ze wszystkimi nowościami, lubicie wszelkiego rodzaju rozdania i konkursy, to zapraszam Was do zaobserwowania strony na fejsbuczku.
BEAUTY TESTER - BELL - MAKIJAŻOWE CUDEŃKA, CZY MI PASUJĄ?

BEAUTY TESTER - BELL - MAKIJAŻOWE CUDEŃKA, CZY MI PASUJĄ?

Dzień dobry moi drodzy 😊

Ostatnimi czasy uśmiechnęło się do mnie szczęście i dzięki BEAUTY TESTER, dostałam się do testowania kosmetyków kolorowych firmy BELL.
Przyznam szczerze, że dawno miałam ochotę przetestować jakieś produkty Bell ale jakoś się nie składało, stąd moja ogromna radość, gdyż dostałam kosmetyki z najnowszej kolekcji HAWAIIAN OCEAN.
Tak przedstawia Nam się firma Bell: Od ponad 30 lat jesteśmy liderem wśród polskich producentów kosmetyków. Nasze produkty są z sukcesem sprzedawane na rynkach kilkudziesięciu krajów, zarówno Europy Środkowo – Wschodniej jak i Europy Zachodniej. Jesteśmy obecni między innymi na tak wymagających i konkurencyjnych rynkach jak: Francja, Hiszpania, Portugalia, Włochy, Grecja, Rosja, Ukraina, Litwa, Łotwa, Białoruś, Słowacja, Bułgaria, Rumunia, Islandia, Pakistan, Azerbejdżan, RPA oraz Bliski Wschód. Ostatnio, do grona odbiorców kosmetyków marki Bell dołączyły: Singapur, Hong Kong oraz Estonia, a także Maroko, Iran, Tajwan oraz kraje skandynawskie. W sumie nasze produkty są eksportowane do około 50 krajów.
Czyś już sam wstęp nie zaprasza do zapoznania się z ofertą firmy? Mnie zachęciło i to bardzo, dlatego dziś kilka słów o najnowszej serii kosmetyków kolorowych.
Na pierwszy ogień rzucimy Hypoalergiczny puder brązujący.


                                             HYPOAllergenic Fresh Bronze Powder
Puder brązujący ma zaskakująco wiele zastosowań. HYPOAllergenic Fresh Bronze Powder wyrównuje koloryt skóry, a dodatkowo może służyć do wymodelowania twarzy oraz zastąpić róż do policzków. Sprawia, że twarz wygląda jak muśnięta słońcem. Kolor jest delikatny, a efekt można wzmacniać kolejnymi warstwami. HYPOAllergenic Fresh Bronze Powder nie zawiera substancji zapachowych. 
Odpowiedni dla osób o skórze wrażliwej i skłonnej do alergii.
No dobrze skoro nadaliśmy naszej cerze piękny, słoneczny kolor to dodajmy troszkę "życia" oczom, wszak to one są zwierciadłem duszy 😍
 Per Lagoon to cienio-rozświetlacz, w kasetce mamy więc trzy piękne, błyszczące kolory: biel, róż i brąz.
Świetnie napigmentowane, aksamitne wręcz w dotyku, idealnie się nakładają i nie sypią. Tworzą piękną otoczkę oka, wydobywając i odkreślając kolor. Szczególnie mocno docenią je kobiety o dość głęboko osadzonych oczach.

Delikatne, błyszczące kolory świetnie współgrają z każdym kolorem oczu i pasują na każdą okazję.

Teraz może przejdźmy do części twarzy, którą uwielbiają mężczyźni czyli... ust.
I tutaj przyznam, że BEAUTY TESTER idealnie trafił w mój gust 💙, przysyłając mi do testów pomadkę w pięknym, ciemnym i mocnym odcieniu- 04VOLCANO.

Pomadka jest miękka, dzięki czemu świetnie się nakłada, trwałość jak dla mnie całkiem ok, wytrzymuje na ustach ok.3-4 godzinki bez konieczności poprawiania. Pomadka nie tylko pięknie błyszczy ale co ważne, nie wysusza delikatnej skóry ust.
Maleńkie, błyszczące drobinki rozświetlą usta, które będą kusiły kształtem i piękną barwą. Dodatkowo tak mocny, ciemny kolor, ślicznie podkreśla biel zębów. Dodatkowym atutem jest piękny, słodki zapach pomadki. `Tak zaakcentowane usta z pewnością przyciągną uwagę ukochanego mężczyzny.

Na koniec chciałabym Wam zademonstrować lakier do paznokci, który również otrzymałam w ramach udziału w testowaniu- o dźwięcznej nazwie Coral Reef.
Niesamowicie delikatny kolor lakieru sprawia, że po nałożeniu wydaje się nadawać mu jedynie poświatę. Patrząc na buteleczkę ma się wrażenie, że kupujemy zielony kolor lakieru, jednak wystarczy ją lekko przechylić aby dostrzec, że ma piękny różowy odcień. 
Po nałożeniu, lakier bardzo szybko schnie, jest też dość trwały. Jeżeli chcemy uzyskać jedynie delikatną poświatę na paznokciu, wystarczy pomalować raz, natomiast, jeżeli oczekujemy mocniejszego efektu, musimy liczyć się z nałożeniem 2-3 warstw.
Ponieważ pracuję w szpitalu, nie wolno mi mieć pięknych, długich i kolorowych paznokci ( nad czym ubolewam), ale muśnięte tak delikatnym lakierem nie stanowią problemu nawet w mojej racy a cieszą oko.

No cóż, nie pozostało mi nic innego jak tylko pokazać Wam jakie efekty uzyskałam na mym licu, dzięki użyciu kosmetyków BELL.
Wiem, wiem, szału nie ma 😀 ale możecie mi wierzyć, że to efekt wow 💙💙
Jeśli i Wy macie ochotę poznawać i testować kosmetyki różnych marek, to z prawdziwą przyjemnością zapraszam Was do rejestracji na stronie BEAUTY TESTER, gdzie otrzymacie swoją szansę na różne kampanie.
CLINEX - DELIKATNE MYDŁO PRZYNIESIE ULGĘ PO PORZĄDKACH ALE NIE TYLKO

CLINEX - DELIKATNE MYDŁO PRZYNIESIE ULGĘ PO PORZĄDKACH ALE NIE TYLKO

Witajcie 😊

Higiena rąk jest niezwykle ważnym tematem, zarówno ze względów zdrowotnych jak i estetycznych. Wszak dłonie są poniekąd naszą wizytówką, przy poznaniu podajemy je sobie, więc nie wypada mieć brudnych łap... ale czy tylko z tego powodu?
Jak wiecie pracuję w szpitalu, rozdaję chorym jedzenie i z tego powodu muszę, wręcz obsesyjnie muszę dbać o higienę rąk. Pomimo tego, że zawsze używam rękawiczek, moje dłonie muszą być wręcz sterylnie czyste. Bardzo często używam płynu dezynfekującego, niestety efektem jest bardzo mocno wysuszona skóra rąk, przez to jestem zmuszona nakładać dobre kremy ( ale o tym kiedy indziej). Jednak znalazłam sposób aby ręce były czyste, zadbane a skóra nie przesuszona. Jaki to sposób?  Mydło w płynie, znanej już Wam firmy Clinex Nanochem.
Mydło jest zamknięte w plastikowej butelce z pompką (dzięki której odmierza idealną ilość potrzebną do użycia), posiada aksamitną, kremową wręcz konsystencję i ładny, migdałowy zapach. Bardzo delikatnie, ale jednocześnie super skutecznie, pozbywa się wszelkich zanieczyszczeń z rąk. Bardzo dobrze się pieni ale równie dobrze spłukuje, zapewniając naszym dłoniom czystość, a dzięki zawartym w nim składnikom nie wysusza skóry a wręcz świetnie nawilża, nie powoduje podrażnień, nie uczula.
Jak dla mnie jest to świetna alternatywa, zamiast mocno wysuszającego płynu dezynfekującego używać mydełka, które dba o moje dłonie.
Oczywiście nie musicie pracować w szpitalu (wcale nie musicie pracować) aby używać tego typu produktu. W każdym domu dbamy o higienę rąk ze względu na zdrowie. Na dłoniach można przenieść różnego rodzaju zarazki i bakterie, dlatego tak ważne jest mycie rączek od najmłodszych lat.
Jednak ja nie jestem od moralizowania czy pouczania tylko od polecania dobrych produktów...
Z czystym sumieniem polecam Wam to mydełko, z resztą jak wszystkie produkty firmy Clinex Nanochem, które udowodniły swoją skuteczność o czym pisałam wcześniej.
FLO - CZY PŁYN DO PRANIA MOŻE ZAGWARANTOWAĆ NAM ROZKOSZ?

FLO - CZY PŁYN DO PRANIA MOŻE ZAGWARANTOWAĆ NAM ROZKOSZ?

Dzień dobry 😊

Delikatna, dziecięca skóra wymaga odpowiedniego traktowania, dlatego też powstają produkty skierowane typowo do pielęgnacji ich skóry. Różnego rodzaju kremy, oliwki, ale nie tylko, również detergenty do prania i płukania dziecięcej odzieży są bardzo istotne.
Marka FLO również pomyślała o naszych dzieciakach i wypuściła produkty tylko dla Nich - linia FLO BABY.

                                                                PŁYN DO PRANIA
 Płyn do prania bielizny niemowlęcej delikatnie, ale skutecznie usuwa nawet najtrudniejsze plamy, a jednocześnie jest łagodny dla skóry dziecka. Produkt nie zawiera barwników, fosforanów ani parabenów. Przebadany dermatologicznie.
Płyn zamknięty w plastikowej butelce, o pojemności 1litra. Jest dość gęsty, o aksamitnej konsystencji, ma bardzo ładny, delikatny zapach. Doskonale nadaje się do prania ręcznego jak i w pralkach. Pieni się dość nisko i bardzo dobrze spłukuje, pozostawiając ubrania nie tylko czyste ale pachnące i wolne od alergenów.

                                                           PŁYN DO PŁUKANIA
 Koncentrat do płukania sprawia, że tkaniny stają się miękkie i delikatne w dotyku. Pozostawia piękny, delikatny zapach i niesamowicie miękkie ubranka.
Koncentrat zamknięty w plastikowej butelce o pojemności 1litra, dość rzadki, lejący, ale odpowiednia formuła sprawia, że już minimalna ilość nadaje ubraniom niewiarygodną miękkość i przepiękny, subtelny zapach, który utrzymuje się dość długo.
Płyn do płukania zapewnia nam również łatwiejsze prasowanie. Dzięki odpowiednio dobranym składnikom zapewnia bezpieczeństwo delikatnej dziecięcej skórze.

                     
                              PŁYN DO MYCIA SMOCZKÓW I AKCESORIÓW
 Do tej linii produktów należy jeszcze płyn do mycia dziecięcych akcesoriów i smoczków.Każda dbająca o higienę Mama, z pewnością zauważy zalety tego płynu. W czasie gdy Wasze dzieci są na etapie wkładania wszystkiego do buzi, trzeba bardzo dbać o czystość otaczających je przedmiotów. Butelki, smoczki, grzechotki i inne przedmioty są siedliskiem niezliczonych ilości bakterii, więc płyn, który pozwoli się ich pozbyć w mgnieniu oka może się okazać doskonałym produktem.

No dobrze, przedstawiłam Wam wszystkie produkty z linii FLO Baby a teraz nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie nakombinowała, ale pod tym względem już mnie znacie więc...
Czy tylko skóra dziecięca zasługuje na ochronę? A co z dorosłymi alergikami, czy muszą być narażeni na alergeny?     Oczywiście, że nie!
Skoro detergenty przeznaczone do prania i płukania ubranek dziecięcych są bezpieczne to w równym stopniu możemy używać ich do swoich ubrań.
Zarówno delikatne, satynowe koszulki, jak i jedwabny szlafroczek, wyprane w delikatnej, pachnącej pianie a następnie wypłukane w wodzie z koncentratem, nabrały niezwykłej miękkości, delikatności i przecudnego zapachu.
Moje fatałaszki na "specjalną" okazję są delikatne do tego stopnia, że chyba zacznę ich częściej używać 😀
Czy tylko delikatne tkaniny zasługują na specjalne traktowanie? Oczywiście, że nie. Pościel, ręczniki, nasz codzienne ubrania, również "pokochają te detergenty", i "odpłacą Nam delikatnością, miękkością a więc brakiem podrażnień, jak również pięknym, świeżym zapachem.
Moi drodzy, produkty FLO są tworzone przy użyciu naturalnych olejków oraz ekstraktów z owoców i kwiatów, więc są bezpieczne dla naszej skóry, są dokładnie badane pod względem dermatologicznym. Nie zawierają barwników, fosforanów ani parabenów, zatem nie będą Nas uczulać.
Wszystkie produkty marki FLO dostępne są w drogeriach Jasmin, w sklepach Dino. Jeśli natomiast lubicie zakupy online to wszystkie produkty zakupicie w DISTRIPARK.
Z mojej strony mogę Was zapewnić, że produkty spisały się na 100% i polecam je z pełnym przekonaniem.

KONKURS Z PRO AKTIV

KONKURS Z PRO AKTIV

Dzień dobry kochani 😊

Pragnę Was zaprosić do udziału w konkursie, który organizuję na moim FP.
Warunki udziału są bardzo proste i czytelne. Nagrodzone zostaną dwie osoby, których komentarze najbardziej zapadną w serce sponsorowi, czyli Pro Aktiv.
Do wygrania są kremy, jeden z nanosrebrem, drugi z nanozłotem, przedstawione na zdjęciu. Zapraszam wszystkich, do udziału, do zabawy, otwórzcie najprzepastniejsze czeluście Waszych dusz i piszcie w komentarzach, który Waszym zdaniem krem jest dla Was bardziej odpowiedni, który zasługuje na miano najcenniejszego i dlaczego. Reszta warunków jest dziecinnie prosta... 💙💙💙


💙💙💙💙💙💙💙💙💙💙💙💙💙💙💙💙💙💙💙💙💙💙💙💙💙💙💙💙💙
ZAPRASZAM SERDECZNIE
FLO -KOLEJNY POST Z CYKLU "CHOLERNE GOŁĘBIE I INNE PLAGI ŁÓDZKIE"

FLO -KOLEJNY POST Z CYKLU "CHOLERNE GOŁĘBIE I INNE PLAGI ŁÓDZKIE"

Dzień dobry 😊

O moich problemach z brudnymi oknami pisałam już kilka razy, ale temat wraca jak bumerang. Niestety nic się w tej kwestii nie zmienia, nadal bytują nad moim mieszkaniem gołębie i walą mi na parapety, w efekcie czego ich brudne kupska odbijają się od parapetów i brudzą okna ( co ciekawe na całkiem niezłej wysokości), bądź jakiś pikujący gołąbeczek nie utrzyma zwieraczy i walnie z rozmachem wprost na szybę. Wielkomiejski kurz i brudne deszcze też nie pomagają w utrzymaniu czystości...
Cóż, nadal jestem na etapie poszukiwań dobrych płynów do mycia szyb, tak aby co tydzień, nie męczyć się ponad siły.
Dziś przetestujemy jeden z takowych płynów, tym razem marki FLO.
Nowoczesna formuła płynów do mycia szyb i luster Flo z alkoholem, octem owocowym lub nanocząsteczkami gwarantuje czystość i lśniące powierzchnie bez smug. Nadają trwały połysk, przyspieszają wysychanie czyszczonej powierzchni i ogranicza ponowne osadzanie się brudu przez co efekt świeżości utrzymuje się na dłużej. Pozostawia przyjemny, świeży zapach.
Czy z tym płynem mycie okien poszło mi szybciej? Poszło i o dziwo, nie napracowałam się zbytnio przy wycieraniu, docieraniu i poprawkach dnia kolejnego. Czemu kolejnego zapytacie?
Okna mam usytuowane o d wschodu, więc aby zobaczyć czy są pięknie domyte i bez zmazów, wstaję o 5 i wtedy słoneczko najlepiej ukazuje efekty mojej pracy.
                                                                             PRZED
W TRAKCIE
Nauczona doświadczeniem, zawsze przesadzam z ilością płynu, jednak w tym przypadku, zdecydowanie nie ma potrzeby używania tak wielkiej ilości. Płyn bardzo dobrze radzi sobie z brudem, więc lanie go "litrami" nie ma sensu. Jest to czysta forma marnotrawstwa.                                                                           
                                                                           PO
Mogę śmiało się pochwalić, że poszło mi szybko, sprawnie  skutecznie. Nie namęczyłam się, co jest dla mnie bardzo ważne, gdyż okna jak już pisałam MUSZĘ myć bardzo często. Z pewnością sąsiedzi z naprzeciwka mają mnie za jakąś wariatkę ale cóż... nie będę się przejmować takimi opiniami.
Płyn zdał egzamin w 100%, bardzo ładnie usuwa wszelkiego rodzaju zabrudzenia (również tłuste i zaschnięte), nie pozostawia smug, dość szybko odparowuje, dzięki czemu nie trzeba wycierać w nieskończoność.
Nadaje połysk nie tylko szybom okiennym, wszelkiego rodzaju szkło, lustra po użyciu lśnią i pięknie ozdabiają nasze mieszkania.
Podsumowując: płyn bardzo ładnie domywa wszelkiego rodzaju zabrudzenia, ładnie pachnie, szybko odparowuje, nie pozostawia smug, jest wydajny ( no chyba, że ktoś ma skłonność do przesadzania 😁).
Nie pozostaje mi zatem nic innego jak polecić Wam płyn marki FLO do mycia szyb i luster. Z pewnością się na nim nie zawiedziecie. Wasze okna, lustra i wszelkiej "maści" szyby w witrynach, segmentach, na półkach, będą lśniły.
Zapraszam Was na stronę producenta, możecie zapoznać się z dostępnym asortymentem i dobrać odpowiedni produkt dla Was. Produkty marki FLO możecie zakupić w DINO i drogeriach JASMIN, natomiast jeśli lubicie zakupy online, możecie wpaść na zakupy do DISTRIPARK, tu znajdziecie również pełną ofertę marki FLO. Sami możecie się przekonać, że niska cena nie zwalnia z efektywności ...



BY VOLANTE - CZYLI MARZENA NA DETOKSIE

Dzień dobry moi drodzy 😊 Przychodzi taki czas w życiu człowieka, że postanawia wprowadzić zmiany, mniejsze lub większe ale zawsze to coś ...

Copyright © 2014 Testowanie z Marieną , Blogger